Proces zmiany był długi i stopniowy, ale sama decyzja o tym, że muszę to zrobić, była nagła. Pewnego dnia po prostu dotarło do mnie, że muszę to zrobić. Dla siebie, swojego zdrowia i lepszego samopoczucia. Nie dla kogoś, nie dlatego, żeby się komuś spodobać, nie dlatego, że ktoś mnie do tego zmuszał. Dla siebie i tylko dla siebie.
Nie bardzo wiedziałam od czego zacząć, bo totalnie nie umiałam gotować, a do tego zawsze byłam przekonana, że to nudne i trudne zajęcie. Pierwsze dwie potrawy, które udało mi się zrobić, to zupa ogórkowa, której nauczyła mnie Mama i makaron ze szpinakiem, który znalazłam w Internecie. Zaczęłam oglądać blogi ze zdrowymi przepisami, potem kupiłam kilka książek. Najpierw gotowałam tylko od czasu do czasu, potem coraz częściej, w końcu codziennie! Dlaczego? Bo po prostu to polubiłam. A tak bardzo się broniłam… W końcu doszłam do momentu, w którym nie wyobrażałam sobie dnia bez ciepłego obiadu, który sama ugotowałam. Oczywiście ze względu na oszczędność czasu i produktów, gotowałam sobie na 2-3 dni. Ale zawsze był to zdrowy, ciepły obiad.
Później zaczęłam też dbać o to, co jem na śniadanie i kolację. Do tej pory były to tylko kanapki, ale zaczęłam próbować też innych opcji – owsianek, sałatek, omletów…Kiedy wychodziłam w domu do pracy czy na uczelnię, zawsze brałam ze sobą 2 śniadanie. Kanapkę, sałatkę, jogurt z musli czy owoce. Nie ruszałam się z domu bez tego. W ten sposób wypracowałam sobie regularny tryb 4 posiłków dziennie, który trzymam do dziś. A to już ponad 7 lat!